Laura zawinęła się w ciepły koc. Wysłuchała mnie i uznała, że tak będzie lepiej. Dla mnie i dla niej. Zawinąć się w koc.
Długo w noc stałyśmy obie pod gorącym prysznicem. Woda spłukiwała sól.
Jest spokojnie, wiatr ustał. Słońce się obudziło. Dziś.
Od rana pijemy kawę i czytamy rewelacje na temat wszechświata, świadomości, transcendencji. Kiedy wybrzmiewają te wszystkie słowa i cichną korowody myśli, słychać już tylko puls i oddech.
- To jest właśnie serce - mówi Laura. Albo mi się zdaje, że mówi. Pod powiekami zmieniają się obrazy. Błękitne płomienie w nieustającym ruchu. Myśl może mnie stąd zabrać. Nie. Zostań. To jest właśnie serce...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serce. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 13 stycznia 2014
niedziela, 31 marca 2013
las
twoje serce
porasta las
idę przez niego
boso po mchu
słyszę szelest
oddechu
siadam oparta
o pień drzewa
wyczesuję
igły i liście
wplątane
we mnie
w ciebie
kruszą się
pod palcami
po wschodniej stronie
niebo jaśnieje
porasta las
idę przez niego
boso po mchu
słyszę szelest
oddechu
siadam oparta
o pień drzewa
wyczesuję
igły i liście
wplątane
we mnie
w ciebie
kruszą się
pod palcami
po wschodniej stronie
niebo jaśnieje
piątek, 29 marca 2013
ekstaza [kiedy serce staje się światem]
już wiem
nie przychodzisz do mnie
w ciele człowieka
jesteś bramą
dla serca
ono mnie tam zabiera
i przestaję być
tym kimś kto ma serce
tam po prostu Jestem
sobota, 22 grudnia 2012
bajka
Opowiedziałam sobie bajkę o Tobie. Zaczęło się jak zwykle od za górami, za lasami. I już tam pozostało. Opowieść trwała tak długo, że nawet Laurze wydało się to niewiarygodne. Niezwykłe było w tej bajce to, że nic się nie wydarzało, a kiedy nie ma fabuły, słowa zamieszkują nieznane im wcześniej krainy. Czasowniki śpią. Słowa nabierają kształtów i barw, jakby kreśliły je miękkie pociągnięcia pędzla. Malowane chmury na niebieskim tle.
Ostatnia scena jednego z rozdziałów rozgrywa się w pustej przestrzeni. Rozglądam się i widzę, że nie ma tu już nikogo. Stoję, patrzę. Pusto. Jest tyle miejsca. Czuję impuls do tańca. Kiełkuje ruch. Nie spieszę się, jeszcze stoję.
Zostawiam słowa, idę do kuchni, stopy marzną od tych płytek. Mieszam w garnku, próbuję, dodaję szczyptę soli. Obrane jarzyny płuczę pod strumieniem wody. Kroję marchewkę i lekko się uśmiecham. Wzrusza mnie marchewka. Zawsze, kiedy kroję jarzyny na zapałki, spotykam wspomnienie. Zawsze, kiedy w ten sposób kroję jarzyny. Ze snu. Stopy mi marzną.
piątek, 16 listopada 2012
na urodziny
liść
z bezludnego ogrodu
dla Ciebie
zielony
przynoszę
kładę na skórę
brązowieje
serce
prześwieca
przez koronki nerwów
mocniej
z bezludnego ogrodu
dla Ciebie
zielony
przynoszę
kładę na skórę
brązowieje
serce
prześwieca
przez koronki nerwów
mocniej
niedziela, 21 października 2012
na brzegu
u stóp wodospadu
zatrzymuję lawinę kropel
bolą mnie
dłonie
i serce
łódź na brzegu
brzuchem do góry
leży
Subskrybuj:
Posty (Atom)